Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku [RECENZJA]

„Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku” Barbary Kwiatkowskiej to praktyczny przewodnik po sztuce pielęgnacji. Ale czy na pewno azjatyckiej?

„Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku” – triumf holistycznego podejścia do pielęgnacji

Coraz częściej sięgam po literaturę poradnikową dotyczącą naturalnej pielęgnacji oraz sposobów oczyszczania organizmu. Najbardziej cenię poradniki oparte na tradycyjnych metodach dbania o skórę oraz medycynie chińskiej. Holistyczne podejście do zdrowia to gwarancja dobrego samopoczucia na długie lata, a równowaga, którą za sobą pociąga – stan, który jest nam szczególnie potrzebny w szybko zmieniającym się świecie. Barbara Kwiatkowska, akcentuje holistyczne podejście do pielęgnacji już na początku swojej książki, podkreślając oczywistości, o których zdajemy się ciągle zapominać. Na stan naszej skóry składa się bowiem wiele czynników, wśród których najważniejsze są dieta, tryb życia, a także nasza osobowość – ci, którzy łatwo się stresują i mają tendencję do nerwic częściej doświadczają problemów skórnych. Słowem: jeśli żyjemy, nie szanując własnego zegara biologicznego, nawet najlepszy krem nie poprawi kondycji naszej skóry.

Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku

Głównym założeniem medycyny holistycznej jest postrzeganie człowieka jako całości – ciało, dusza i emocje to jedność, dlatego gdy cierpi jedna część, cierpi cały organizm. I tak łuszczyca, atopowe zapalenie skóry czy zwykły trądzik mogą mieć swoje źródło w psychice. Autorka zachęca do tego, aby nauczyć się słuchać swojej skóry. „To ona jest naszym najlepszym doradcą” – pisze. To ona podpowie, jaki rodzaj pielęgnacji będzie dla niej najlepszy oraz wskaże, gdzie powinniśmy szukać przyczyn naszych dolegliwości.

Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku

Świat naturalnej pielęgnacji dla początkujących

„Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku” to praktyczny przewodnik po sztuce pielęgnacji dla początkujących. Autorka rozprawia się w nim z największymi mitami dotyczącymi, m.in. sugerowania się przedziałem wiekowym w wyborze kosmetyków czy ochrony przeciwsłonecznej. Rozdziały rozplanowane są tak, by odpowiadały kolejnym etapom pielęgnacji – oczyszczaniu, tonizowaniu i nawilżaniu. Przewodnik dotyczący czytania etykiet na kosmetykach i poszczególnych składników z pewnością pomoże osobom zagubionym wśród kosmetycznych półek. Pomysł przedstawienia przydatnych informacji w formie przejrzystej tabelki jest strzałem w dziesiątkę (przewodnik po hydrolatach w tym wydaniu przyda się również osobom zaawansowanym w sztuce naturalnej pielęgnacji). Autorka ułatwia drogę osobom zaczynającym swoją przygodę z organicznymi kosmetykami – opisując poszczególne składniki, podaje przykłady produktów, które je zawierają. Na pewno warto oprzeć się na jej wyborach – Barbara Kwiatkowska jest z wykształcenia biotechnologiem, a doświadczenie zdobywała m.in. na zagranicznych praktykach. Współpracuje również z „Biochemią Urody” – opartą na specjalistycznej wiedzy stroną pełną ciekawych i w stu procentach naturalnych sposobów dbania o urodę.

Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku

Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku

Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku – największe zaskoczenia

Wątpliwości pojawiły się jedynie przy rozdziale poświęconym oczyszczaniu skóry. Autorka porusza w nim temat „mydła kontra olejki myjące”. Szkoda tylko, że fragment dotyczy właściwie samych mydeł i właściwości produktu myjącego. O olejkach przeczytamy tu niewiele poza enigmatycznym stwierdzeniem autorski dotyczącym OCM (Oil Cleansing Method) – Barbara Kwiatkowska nie poleca oczyszczania skóry olejami. Dlaczego? Niestety, nie rozwija tej myśli. Brak argumentów przeciwko OCM to w sumie mój największy zarzut wobec tego poradnika. Warto byłoby napisać chociaż jedno zdanie, które przemówiłoby za odrzuceniem OCM – metody stosowanej od lat przez same Azjatki…

>> OCM – na czym polega olejowe oczyszczanie twarzy

Druga sprawa to kwestia syndetów. Szczerze? Nie wiedziałam nawet, czym jest syndet – przyznaję. Barbara Kwiatkowska pisze, że to „kostka detergentowa, która od strony chemicznej mydłem nie jest. Bardziej przypomina utwardzony żel myjący”. Jako przykład syndetu podaje kostkę Dove, która w porównaniu do zwykłego mydła o pH 9-10,5 ma pH 7. Na pewno jest to lepszy wybór od silnie zasadowych kostek naruszających naturalną barierę lipidową skóry. Uważam jednak, że na pierwszym miejscu powinny być mydła powstałe z wysokiej jakości olejów roślinnych. Nie są agresywne dla naszej skóry i nie znajdziemy w ich składzie parabenów, barwników i substancji zapachowych. Przykładem mydła, która idealnie oczyszcza naszą cerę, bez naruszenia jej ochronnej warstwy jest powstałe z ze zmydlonej pasty z czarnych oliwek z dodatkiem wysokiej jakości oliwy z oliwek czarne mydło – Savon Noir.

>> Czarne mydło (Savon Noir) – dlaczego warto stosować 

Rozdział poświęcony tonizacji przynosi solidną dawkę wiedzy. Wszyscy do tej pory sceptycznie nastawieni do hydrolatów po przeczytaniu go z pewnością skuszą się na buteleczkę wody kwiatowej dobranej do potrzeb naszej skóry. 🙂 Dalej jest równie pięknie – przewodnik po surowcach kosmetycznych z podziałem na typy cery przyda się wszystkim adeptom sztuki pielęgnacji.

Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku

Najciekawszy rozdział dotyczy filarów pielęgnacji, czyli witamin C i A, kwasów złuszczających i ochrony przeciwsłonecznej. Każdy z nich został dokładnie opracowany, a wiedza przedstawiona w tej części książki jest niezwykle cenna. Dowiemy się też sporo o metodzie layeringu, czyli warstwowego nakładania kilku różnych kosmetyków oraz poczytamy o niezwykle istotnych składnikach aktywnych, takich jak witamina E czy koenzym Q10.

Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polskuSkóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku

Pielęgnacja po polsku. Ale czy na pewno azjatycka?

„Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku” to poradnik, który w przejrzysty sposób rozprawia się z największymi mitami dotyczącymi pielęgnacji. Autorka podkreśla w nim, że nie istnieje jeden uniwersalny sposób pielęgnacji skóry i często akcentuje, by wsłuchiwać się w jej potrzeby. Cenię poradniki prezentujące holistyczne podejście do zdrowia pisane przez specjalistów. Podstawowa wiedza na temat naturalnej pielęgnacji przedstawiona jest w sposób klarowny, a najbardziej przydatne kwestie znajdziemy w czytelnych ramkach. To solidna i rzetelna porcja wiedzy skierowana – tak jak już wcześniej podkreślałam – dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z naturalną pielęgnacją. To właśnie dla nich ta pozycja okaże się niezwykle cenna. Zaawansowani w tej dziedzinie znajdą garść ciekawostek i z przyjemnością pochłoną rozdział dotyczący filarów pielęgnacji. 🙂

Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku

Zastanawiający jest sam tytuł książki – z pewnością przedstawione w niej metody pielęgnacji wywodzą się z głębokiej tradycji dbania o skórę. I na tym nawiązania do azjatyckiej pielęgnacji właściwie się kończą – nie przeczytamy tu o rytuałach kosmetycznych Azjatek, a jedna z głównych metod oczyszczania skóry przez Japonki czy Koreanki – OCM − została przez autorkę pominięta. Po przeczytaniu tej książki każdy przyzna, że przymiotnik azjatycka w tytule jest trochę chybiony, użyty jakby na wyrost. Nie jest to zatem pielęgnacja ani azjatycka, ani po polsku – bo niestety nadal wiele z nas nie ma pojęcia o podstawach dbania o cerę. Dlatego bardzo bym chciała, żeby wiedza zawarta w tej książce stanowiła filar pielęgnacji każdej z nas i inspirowała do poszukiwania indywidualnego sposobu dbania o skórę.


A Wy czytałyście już tę książkę? Podzielicie się swoimi wrażeniami? 😉

  • Irmina Garaj

    Niestety nie czytałam tej książki. Może w najbliższym czasie uda mi się to zmienić

  • Ciekawie zapowiada się ta książka, chętnie bym przeczytała 🙂 Może będzie okazja w najbliższym czasie 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Zaintrygowała mnie ta książka – nawet pomimo pewnych drobnych nieścisłości i mankamentów. Sama faktycznie dopiero zaczynam przygodę z naturalną pielęgnacją – więc myślę, że byłaby dla mnie jak znalazł 🙂

    • Przejrzyście napisana i solidna porcja wiedzy – polecam serdecznie 🙂

  • Anonim

    Dobrze napisana recenzja, w większości się zgadzam, podoba mi się np. to co piszesz o holistycznym podejściu do pielęgancji skóry. Autorka ksiązki tak tego nie nazwała, ale rzeczywiście dokładnie to pokazuje, chociaż podkreśla, że skupia się na pielęgnacji, chociaż są przecież inne czynniki wpływajace na stan naszej cery równie ważne. Muszę się jednak odnieść do tego co piszesz o OCM:
    >> jedna z głównych metod oczyszczania skóry przez Japonki czy Koreanki – OCM − została przez autorkę pominięta. <<
    To właśnie błąd polegający na myleniu co to są olejki MYJĄCE (stosowane przez Azjatki, które p. Kwiatkowska poleca) a CZYSTE oleje, które NIE nadają się do mycia twarzy, co najwyżej do usuwania makijażu (o czym sama dużo piszesz). Trudno mi sobie wyobrazić, że ciężki olej taki jak rycynowy oczyszcza i zmywa twarz, przecież to tłusta 'powłoka', którą potem ciężko zmyć. Olejki MYJĄCE to CZYSTY olej + EMULGATOR (!), jak nie ma w składzie emulgatora to będzie ciężko zmyć.
    Przekonała mnie do tego między innymi,
    Magda – Kociamber w podróży która mieszka w Seulu, więc co o czym pisze.
    Napisała gdzies w komentarzu;
    "Dziwi mnie to mycie twarzy czystymi olejami, naprawdę Charlotte (Sekrety urody Koreanek) to polecała w książce? W Korei w każdym sklepie z kosmetykami jest duży wybór olejków myjących, ale to są produkty z emulgatorami, które pięknie zmywają się wodą. Olej kokosowy używany jest głównie w celach spożywczych i nie ma na niego takiego szału, jaki mieliśmy kiedyś w Polsce (na włosy, do ciała, do twarzy, itp)."

    Metoda OCM wcale NIE jest popularna w Azji, nawet nie pochodzi z Azji, Azjatki natomiast stosują i polecają OLEJKI MYJĄCE
    Masz racje, że w książce "Skóra" autorka mogła to bardziej objaśnić, bo rzeczywiście ludziom się to myli. Napisała wyraźnie, że nie poleca metody OCM, czyli mycia czystymi olejami, w zamian poleca mycie olejkami myjącymi, które łatwo się zmywają, nie zostawiają tłustej powłoki i nie powodują zapychania.
    Stosowałaś kiedyś Olejki myjące, co o nich sądzisz?

    • O, widzisz, gdyby częściej się pisało o rozróżnieniu między OCM a olejkami myjącymi byłoby inaczej 😉 Autorka też mogła kilka zdań o tym napisać. W ogóle w tym rozdziale skupia się bardziej na właściwościach produktu myjącego, i tak przeczytamy sporo o mydłach, syndetach, ale o samych olejkach myjących niewiele,a moglibyśmy tego oczekiwać po wprowadzeniu…

      Pochodzenie OCM też jest sporną kwestią – są gabinety nawiązujące do japońskiej pielęgnacji, które oferują ten zabieg nazywając go tradycyjnym 🙂 Metoda zyskała tak dużą popularność i kontrowersję właśnie z tego powodu, że skóra oczyszcza się poprzez mieszanie tłuszczu (sebum) z tłuszczem. Sama stosuję tę metodę i nie mam do niej zastrzeżeń. Fakt, że przed przystąpieniem do OCM myję buzię czarnym mydłem (co jest często polecane jako etap wprowadzający do OCM). Chyba z takich gotowych produktów nie używałam mieszanki olejek + emulgator. Dobrze się sprawdzał u mnie różowy olejek do demakijażu firmy Vianek. Olejkom myjącym przyjrzę się w najbliższym czasie i skuszę się, by samej taki olejek przygotować 🙂 Na pewno opiszę wrażenia na blogu 🙂 Dziękuję za merytoryczny komentarz, cenną uwagę i inspirację.

Navigate